Artur Ligęska

Artur Ligęska „Pamiętnik więzienny”

Czas czytania: 3 minuty

Pamiętnik więzienny” powstał na podstawie 13 – miesięcznego pozbawienia wolności Artura Ligęska w Emiratach.

To książka o niesamowitej wierze, sile i nadziei. „Pamiętnik więzienny” Artura Ligęski to jedna z tych książek o których po przeczytaniu się nie zapomina.

Książka „Pamiętnik więzienny” to druga z książek Artura Ligęski. Pierwsza nosi tytuł „Inna miłość szejka” i jest niejako połączona z Pamiętnikiem.

Artur Ligęska spędził trzynaście miesięcy w więzieniu w ZEA (Zjednoczonych Emiratach Arabskich). Ale jak do tego doszło?

Artur Ligęska – wstęp do piekła

Warto wiedzieć, że Artur Ligęska był znanym trenerem personalnym oraz założycielem kilku klubów fitness w Polsce. Dodatkowo nosi miano pierwszego, który otwierał kluby fitness w małych miejscowościach. Od 2015 roku wszystko zaczęło się sypać. Problemy zdrowotne, następnie kilka potknięć i błędów doprowadziło go do utraty firmy oraz ogromnych długów. Zapętlił się w długach, miał wierzycieli. Jednak aby zapomnieć o problemach uciekał w narkotyki.

Na jego „nieszczęście” pomocną rękę wyciągnął do niego znajomy, który zaproponował wyjazd do Dubaju.

Artur Ligęska przyznaje, że zdecydował się na Dubaj, bo wiedział, że tam jest bardzo restrykcyjne prawo dotyczące posiadania narkotyków. Chciał z tego wyjść. Dodatkowo planował na miejscu otworzyć nowe kluby fitness. Co więcej planował pobyć tam około dwóch lat, aby spłacić długi oraz odzyskać zdrowie. Częściowo mu się to udało.

Na otwarciu jednego z fitness klubów Ligęska poznał syna szejka Abu Zabi nazywanego dalej Anioł. Polubili się, Artur był jego trenerem, nie łączyła ich seksualna relacja. Spotykali się głównie w mieszkaniu Artura, po kryjomu, ponadto długo nie wiedział, że Anioł jest synem najpotężniejszego człowieka w Abu Zabi.

Artur i Anioł ćwiczyli razem, Ligęska był jego trenerem personalnym. Znajomość trwała 3 miesiące. Ligęska dostał propozycję pracy w Londynie, chciał wyjechać.

Inne oblicze miłości

(…)Chłop się we mnie zakochał. Powiedział, że jeśli będę chciał wylecieć, uwięzi mnie albo zabije. (…) Mówił, że miłość jest różna, niekiedy kocha się kogoś, nie wiedząc, jak się nazywa, innym razem kocha wirtualnie. Dobry był z niego facet. Ale to dziewczyna w ciele męskiego przystojniaka – wspomina Artur Ligęska.

30 kwietnia 2018 roku Ligęska miał wylecieć do Londynu. Gdy próbował się odprawić, na lotnisku włączył się alarm. Następnie jeden z oficerów zabrał Artura do biura migracyjnego. Artur Ligęska wspomina, że nikt nie wyjaśnił mu, co się stało, czemu go zatrzymano. Dowiedział się tylko, że ma „wrócić do domu i się zastanowić”.

Dlatego Ligęska pojechał na siłownię, aby się odstresować. Natomiast po powrocie aresztowano go tuż przy wejściu do mieszkania. (…) „Dziewiętnastu oficerów policji CID rzuca mnie na ziemię, krzycząc po arabsku, po czym strasząc użyciem prądu, zakuwa mnie w kajdanki, zabiera telefon i zmusza do przyznania się, że mam narkotyki, używam ich i nimi handluję. Nikt mnie nie przeszukuje, ani mnie, ani moich rzeczy, ani samochodu, ani też mieszkania”.

Potem wszystko potoczyło się jak w najgorszym thrillerze

Bezprawnie przetrzymywano go w nieludzkich warunkach. Bito, gwałcono i głodzono go. Wszystko dlatego, że nie odwzajemnił miłości, którą zapałał do niego syn szejka.

Przez 5 miesięcy Ligęskę uwięziono w celi w Dubaju. Więzienie jak się potem okaże było w porównaniu z następną izolatką rajem. Po tym czasie funkcjonariusze nagle poinformowali go, że jest wolny. Następnie oddali mu paszport i odwieźli w kierunku lotniska, ale tylko je objechali, po czym zawieźli go do piekła – więzienia As-sadr na pustyni.

Zdaniem Artura, Anioł pogrywał z jego życiem i to on miał wpływ na to, że Ligęska musi siedzieć w więzieniu. Co więcej chciał mu pokazać, że może wszystko zrobić z jego życiem.

Wyrok – Dożywocie

28 stycznia 2019 r. Artura Ligęska skazano na dożywocie. Jak wyglądał pseudo „proces”? W sądzie Ligęska usłyszał tylko takie słowa: „Artur, dożywocie, wyprowadzić”. Od tamtej pory Autor – Pamiętnika więziennego żył w izolatce. Pokładał ogromną nadzieję w wierze i modlitwie pomimo wyroku dożywocia.

Artur Ligęska padł ofiarą chorej miłości szejka, który chciał go skazać na dożywocie w izolacji za brak wzajemności. To się jednak nie stało dzięki pomocy polskiej ambasady w Dubaju, dyplomatów oraz organizacji międzynarodowych. Na szczęście 9 maja 2019 r. Ligęska został uniewinniony.


Jak już wcześniej wspomniałam, książka wzbudziła we mnie mieszane uczucia. Jest to ta z książek, których się nie zapomina. Z jednej strony klimaty 1000 i jednej nocy a z drugiej przemoc i niemoc. Za to ogromną moc miał Anioł, który poczuł się panem życia i śmierci Artura. Na szczęście historia ma dobre zakończenie, ale co by było gdyby Autor nie miał takiej wiary i nadziei? Książka wciąga!


Dziś Autor „Pamiętnika więziennegoArtur Ligęska przyznaje, że chce mówić o swojej historii, aby ostrzec wszystkich, którzy chcą zarabiać w tamtym rejonie świata. Zdecydowanie nie oczernia Dubaju ani Emiratów. Chce tylko aby przed planowaniem czegokolwiek poznać kulturę i mentalność Bliskiego Wschodu.

Please follow and like us:

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *